Wróć do bloga
25 marca 20267 min czytania

Od gliny do magii — jak powstaje ręcznie robiony kubek w Fairy Pottery

Każdy kubek z Fairy Pottery przechodzi podróż trwającą prawie dwa tygodnie — od surowej gliny, przez ręczne rzeźbienie baśniowych detali, aż po magiczny wypał w 1220°C. Zajrzyjcie za kulisy mojej pracowni. Pokażę, ile serca kryje się w każdym kubku.

Magia zaczyna się od gliny

Każdy kubek, który wychodzi z mojej pracowni, ma swoją własną historię. Zanim trafi w Twoje dłonie i napełni się poranną kawą lub ulubioną herbatą, przechodzi podróż pełną cierpliwości, pasji i odrobiny magii. Dziś zabiorę Cię za kulisy — do mojego studio za różowymi drzwiami w Bielsku-Białej — i pokażę, jak krok po kroku powstaje ceramika, o której mówią, że wygląda jak z baśni.

Ręczne przygotowanie gliny kamionkowej w pracowni Fairy Pottery
Wszystko zaczyna się od przygotowania gliny — to medytacyjny rytuał, który nadaje ton całej pracy

Pracuję z gliną — materiałem, który po wypale w wysokiej temperaturze staje się niezwykle wytrzymały i wodoodporny. Ale zanim to nastąpi, glina ta wymaga przygotowania. Klinuję ją ręcznie — to taki ceramiczny odpowiednik wyrabiania ciasta chlebowego. Usuwam pęcherzyki powietrza, które podczas wypału mogłyby spowodować pęknięcia lub gorzej- praca może podczas spieku wybuchnąć. To medytacyjna, powtarzalna czynność, przy której myśli się powoli i spokojnie.

Formowanie — kiedy glina zaczyna opowiadać historię

Piewszym etapem jest wytoczenie formy na kole garncarskim. Jest to proces niezwykle satysfakcjonujący ( i brudzący :D). Pozwalam sobie, aby myśli płyneły spokojnie a dłonie robiły całą pracę intuicyjnie. Centrowanie kawałka gliny wymaga nie lada siły w rękach a samo toczenie-pamięci mięśniowej.

Trymowanie kubka ceramicznego w pracowni Fairy Pottery
Kiedy praca podeschnie, mogę się zabrać za trymowanie, czyli usunięcie nadmiaru gliny ze spodu oraz estetyczne wykończenie.

Rzeźbienie — tu rodzi się baśń

To mój ulubiony etap i serce całego procesu. Kiedy kubek wyschnął do odpowiedniej twardości, siadam z drewnianymi narzędziami i zaczynam rzeźbić. Grzybki, serduszka, elfie twarze, leśne motywy — każdy detal jest tworzony ręcznie, linia po linii. Nie używam foremek ani stempli. To jest ten moment, w którym kubek przestaje być naczyniem, a zaczyna być opowieścią.

Rzeźbienie baśniowych detali grzybków i serduszek na kubku ceramicznym
Każdy grzybek, każde serduszko — rzeźbione ręcznie z miłością i cierpliwością

Nie produkuję — tworzę. Każdy kubek dostaje tyle czasu, ile potrzebuje.

Klaudia Gawlik

Pierwszy wypał — próba ognia

Gdy rzeźbienie jest skończone, kubek trafia do pieca na pierwszy wypał — tak zwany bisque firing w temperaturze około 900°C. Trwa to cały dzień, a potem kolejny dzień studzenia. Glina zamienia się w biszkopt — twardą, porowatą ceramikę gotową na przyjęcie szkliwa.

Otwieranie pieca po wypale to jak otwieranie prezentu. Czasem kubek wychodzi idealnie. A czasem... pęka. To naturalna część procesu — ceramika uczy pokory i cierpliwości. Każda strata boli, ale jest też przypomnieniem, że pracuję z żywiołem, nie z maszyną.

Szkliwienie — paleta czarodziejki

Szkliwienie to alchemia. Nakładam szkliwo pędzlem — warstwa po warstwie — a każdy kolor zachowuje się inaczej. Leśna zieleń, turkus, opal, kremowa biel — to moja paleta. Ale prawda jest taka, że szkliwo kryje w sobie niespodzianki. Ostateczny kolor ujawnia się dopiero po drugim wypale. To jak czekanie na rozwinięcie zdjęcia z kliszy — nigdy nie masz stuprocentowej pewności.

Nakładanie kolorowych szkliw na kubki ceramiczne w pracowni Fairy Pottery
Szkliwa kryją niespodzianki — ostateczny kolor ujawnia się dopiero po wypale

Drugi wypał — 1220°C magii

To najgorętszy moment — dosłownie i w przenośni. Drugi wypał, zwany glaze firing, odbywa się w temperaturze 1220°C. W tym żarze kamionka staje się wodoodporna i niezwykle wytrzymała, a szkliwo topi się, tworząc szklistą, gładką powłokę pełną głębi koloru.

Piec ceramiczny podczas wypału w temperaturze 1220 stopni Celsjusza
1220°C — w tej temperaturze glina zamienia się w ceramikę, a szkliwo w magię

Piec pracuje około 10 godzin, a potem potrzebuje pełnej doby na ostygnięcie. Nie da się tego przyspieszyć — zbyt szybkie otwarcie grozi termicznym szokiem i pękaniem. Więc czekam, pijąc herbatę z kubka, który przeszedł tę samą drogę kilka tygodni temu.

Efekt końcowy — baśń w Twoich dłoniach

I wreszcie — moment, na który czekam z dreszczem emocji. Otwieram piec i wyciągam gotowy kubek. Szkliwo lśni, kolory nabrały głębi, wyrzeźbione grzybki mienią się w świetle. Kubek jest ciężki i solidny w dłoniach, a jednocześnie delikatny w wyrazie. To ten magiczny moment, kiedy surowa glina wreszcie staje się czymś, co może Ci towarzyszyć przez lata.

Każdy kubek to unikat — żaden nie powtórzy się nigdy

Od gliny do Twojego stołu — ile to trwa?

  1. Przygotowanie gliny i toczenie - 1 dzień
  2. Schnięcie — 1-2 dni
  3. Trymowanie — 1 dzień
  4. Rzeźbienie detali — 1–4 dni
  5. Pierwszy wypał (bisque) — 1 dzień + 1 dzień studzenia
  6. Szkliwienie — 1-2 dni
  7. Drugi wypał (glaze) — 1 dzień + 1 dzień studzenia
  8. Kontrola jakości i zdjęcia — 1 dzień

Chcesz zobaczyć to na żywo?

Jeśli ten proces Cię zafascynował, zapraszam do mojej pracowni! Na warsztatach ceramicznych stworzysz swój własny magiczny kubek od podstaw — od formowania, przez rzeźbienie, po wybór szkliwa. Pokażę Ci każdy etap i pomogę stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.

A jeśli wolisz, żebym to ja stworzyła coś specjalnie dla Ciebie — zajrzyj do kolekcji Grzybowa Miłość, która była inspiracją dla tego artykułu, lub zamów swój własny kubek spersonalizowany z motywem, który jest bliski Twojemu sercu.

Ceramika to nie produkt. To kawałek czyjejś historii, zamknięty w glinie i ogniu.

#rękodzieło#ceramika#behind the scenes#proces twórczy#fairy pottery

Może Cię zainteresować